Ta jedynka, którą pokazałeś będzie na prawdę tycia, z dużym plecakiem będzie już ciasno, do tego z Deca sobie zapakujesz plecak, buty, a i kolacje zjesz na siedząco. Jednoosobowe trumny nadają się tylko do wczołgania się do środka i przespania X czasu. Jako namioty wyprawowe - ok, jako namioty autostopowe i do lajtowej turystyki kiedy aż tak nie walczymy z każdym gramem moim zdaniem średnio na jeża. Dużo lepszym wyborem by był ten namiot w wersji 2 osobowej: http://alpinistyczny.pl/vango-soul-200- ... -2035.html
Wadą quechuy może być jeszcze brak przedsionka (choć ja drogich butów nigdy w przedsionku nie zostawiam z 2 powodów:
a) złodzieje (byłem świadkiem jak koleżanka się obudziła rano i butów w przedsionku już nie było)
b) jak jest ostra nawałnica to potrafi podmyć podłoże, kiedyś moje sandały wydgrzebałem z błotnej brei mojego przedsionka w Hannahu Trollu.
Gotować się powinno w przedsionku ale jak się jest ostrożnym i ma się otwarty namiot to tragedia stać się nie powinna z gotowaniem w namiocie.
http://www.trikom.pl/sklep/joomla1524/i ... t&Itemid=2
obczaj też ten, waga niestety już niebezpiecznie duża się robi, masz za to przedsionek i problem stawiania w deszczu rozwiązany. Za quechua przemawia jednak gwarancja (no coś się stanie to po prostu wymienią ci na nowy namiot i tyle) i dostępność części zamiennych. No i kilka zł taniej mimo wszystko wyjdzie.
Quechua, Camp i Vango Soul mają taką samą wodoodporność tropiku tj. 2000mm. Vango ma lepszą wodoodporność podłogi (10000mm), konkurencja prawdopodobnie standardową "piątkę". Mimo to mi podłoga o takich parametrach (5000) nigdy nie przemokła i tobie też nie powinna jeśli nie planujesz robić pajacyków w czasie nawałnicy
Podsumowując, zrobił bym tak: kupił quechuę, używał, jakbyś żałował zakupu i uważał, że mogłeś kupić Vango - oddajesz w ramach gwarancji (wadę to już na pewno jakoś znajdziesz, wiesz o czym mówię
---
Długopisy i patyki zamiast śledzi? Herezje całkowite, czytałem dwa razy żeby się upewnić, że to nie dowcip