Miło nam się rozmawiało i temat zszedł na moją podróż. Jakoś początkowo nie był w stanie zrozumieć idei autostopu. "No dobrze, ale ile zapłaciłeś za podróż z Polski na Gibraltar? Nic? Ale tym kierowcą, którzy Cię brali, to ile w sumie dałeś pieniędzy? Nic? Naprawdę?"
Twierdził, że w Pakistanie kompletnie nie funkcjonuje coś takiego, jak autostop. Więc gdyby ktoś się wybierał w tamte strony, to... może być ciężko.
Jeszcze jako taka (mało ciekawa) ciekawostka, przeglądał zdjęcia w moim aparacie i bardzo rozśmieszyło go poniższe:

Dlaczego go rozśmieszyło? Bo zdjęcie jest z Hiszpanii, a jest na nim Pakistańczyk.